Szkoła - Kazimiera Skwierczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Szkoły jeszcze wtedy takiej dokładnej nie było, takiej jako szkoła. Były [klasy] rozrzucane po rozmaitych kamienicach, też żydowskich. Miałam akurat 10 lat, jak przyjechaliśmy, trafiłam do szkoły, były dwie klasy: piąta i szósta, nad Wisłą, w żydowskim domu, w takiej oficynie. Jeśli chodzi o same położenie, to nie było najszczęśliwsze, bo przecież wiadomo, że śmietniki się przelewały, a ubikacje były na podwórzu, zresztą trudno do nich było wejść, bo tak wyglądały, że nie zachęcały do uczęszczania tam, do użytkowania. I myśmy tu mieli dwie klasy. To była żeńska klasa, do której ja chodziłam. Do dziś dnia utrzymuję przyjaźnie z tymi niektórymi koleżankami, które jeszcze żyją. Była nauczycielką taka pani Filakówna. To była córka pani Filakowej, która mieszkała pod kościołem. Do dziś dnia jest ten dom. To była taka nobliwa rodzina i z zasadami, i tak dalej. Tam były trzy siostry. Jedna wyszła za profesora Kruka,...
CZYTAJ DALEJ