Rozrywki - Kazimiera Skwierczyńska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W klipę grali. To był taki dołek, się wykopywało, kładło się na niego patyczek, a chłopcy z wierzbowymi takimi metrowymi kijami, trzeba było ten podrzucić – kijem, i uderzyć kto najdalej przerzuci. To tak jak teraz, myśmy to nazywali w szkole – kwadrant, a teraz to jest bejsbol, po prostu, tylko troszkę inaczej. Teraz są pałki, a to wtedy były wierzbowe kije. Przecież w piłkę nożną chłopcy grali boso. A piłka to była z gałganów. Kopało się to, związało się ją, jakoś drutem się szczepiło, a ile razy tą bosą nogą się w drut uderzyło. To na podwórku się grało. Boisko było, owszem, było tu przed kościołem. Teraz tam poczta stoi. Ale tam bliżej miasta, bo tutaj był kościół i były ławki na lato wynoszone i tutaj ludzie siedzieli. A tu było boisko. I była drużyna, ja już nawet nie wiem, czy ona się "Puławianka" nie nazywała. Nie pamiętam, bo ja jeszcze się tak piłką nie interesowałam. Ale to była polska drużyna, a jakże, i też wyjeżdżali na mecze. Był taki...
CZYTAJ DALEJ