Szkoła - Waldemar Greszta - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak byłem mały, to nawet sam nie chodziłem jeszcze wtedy tak do miasta, bo szkoła była ode mnie niedaleko, od Kilińskiego. Bo to była tak przy Okrzei, gdzie jest więzienie, rzeźnia tam była i obok taki barak był. Bo to przed wojną były te powszechne szkoły takie na jedną modłę zrobione z drewna, drewniane budynki. I tam chodziłem do szkoły, także ja miałem wyznaczoną. Samochodów nie było, tylko furmanki, sanki, konie, dorożki, tylko to było. Rodzice się tak nie bali, jak dziecko szło samo do szkoły. Dziś trzeba odprowadzać, żeby czasami nie wpadło pod samochód, a kiedyś samochodów nie było. Jak przejechał raz na godzinę, to był cud. Już każdy się patrzył, że samochód albo samolot zobaczył. Tego nie było. Do mojej klasy chodzili Żydzi. Nie mogę w tej chwili sobie przypomnieć, czy w czasie okupacji oni chodzili, ale chyba już nie chodzili do szkoły, bo mam nawet zdjęcie z siódmej klasy, to tam...
CZYTAJ DALEJ