Żydzi w Tomaszowie - Stanisław Bartłomowicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W Tomaszowie handlem drobnym zajmowali się biedniejsi Żydzi. Wszystko można było w sklepie kupić. I nawet jak czegoś nie miał w swoim, to wyskoczył do sąsiada Żyda i przyniósł to, co się chciało. U Żyda zawsze można było wytargować. On określał jakąś cenę, ile co kosztuje, a jak się ktoś umiał potargować, to zawsze kupił taniej. Odwrotnie, niż w sklepach prowadzonych przez katolików, czy prawosławnych. Tam ceny były raczej sztywne, dlatego ludzie woleli do Żydów chodzić i przeważnie tam się zaopatrywali we wszystko. Sami piekli ciastka, jakieś tam makkiawiegi z makiem, z miodem. Wszyscy to jedli. Oni cieli je na plasterki, jak kiełbasę i sprzedawali tak na schodach, na blasze, takie brudne. Kiedy mieszkaliśmy w Tomaszowie, to nie korzystaliśmy z żydowskiej piekarni. A ze sklepiku żydowskiego to tak. Z tym, że jak jakieś większe zakupy, to raczej kupowaliśmy w polskich...
CZYTAJ DALEJ