Majówki w lesie zemborzyckim - Janina Smolińska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Rodzice byli ogromnie towarzyscy. Prowadzili dom otwarty. Byliśmy blisko zaprzyjaźnieni z czterema rodzinami. To byli ludzie, których tatuś poznał właśnie z racji swojej pracy zawodowej. Ogromnie lubiliśmy się. Bardzo często odwiedzaliśmy się. Był po prostu ustalony taki grafik: dzisiaj się spotykamy u Wójtowiczów, jutro u Dererów, następnie u Pakułów, u Hostmanów, Moritzów i tak dokoła. Wtedy ja miałam jakieś 9, 10 lat do kilkunastu. To byli ludzie naprawdę kulturalni i na poziomie. Państwo Moritzowie na przykład: nazwisko niemieckie, chociaż to byli Rosjanie i ludzie prawosławni. Pan Moritz pochodził z mieszanej rodziny: jego ojciec był Niemcem i stąd niemieckie nazwisko pisane przez"tz" na końcu. Natomiast pani Moritzowa, małżonka pana Moritza, była rodowitą Rosjanką. To byli nasi bliscy znajomi. W lecie takie spotkania odbywały się w niedzielę i to było coś nadzwyczajnego! Majówki w lesie zemborzyckim....
CZYTAJ DALEJ