Losy rodziny w czasie wojny - Zofia Weiser - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Do początku 1942 r. otrzymywałam jeszcze listy od rodziców z Lublina. To znaczy do 1941 r. były to listy, a potem już tylko zwykłe kartki pocztowe. W 1941 r. przysyłali jeszcze paczki, a w nich znajdowały się nawet takie rarytasy jak ciastka od Wedla. Nie wiem jak oni je zdobywali. Nie mieszkali nawet we własnym mieszkaniu, z którego przecież zostali wyrzuceni, a jednak starali się do końca przysyłać dobre rzeczy. Musiało ich to kosztować bardzo wiele. W listach nigdy nie pisali mi o sobie. Nie wiedziałam wtedy jak wygląda ich sytuacja. O ich losach dowiedziałam się dopiero po wojnie. Za to w każdym liście i w każdej kartce moja mama pisała: "Trzymajmy się! Nie dajmy się! Ty musisz żyć!". To mnie podtrzymywało na duchu. Potem kontakt urwał się całkowicie. Pracując w konsulacie, podjęłam starania o odnalezienie mojej rodziny, która pozostała w czasie...
CZYTAJ DALEJ