Zabawy - Kalina Skokowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Nie umiem tego określić, jak to było, ale to była bardzo miła gra. Mogło dużo osób w koło stać i do siebie puszczać to ucho i łapać na patyczki. Przeciwnik łapał na swój kijek. Później taka była zabawa w zielone. W lecie trzeba było mieć coś przy sobie zielonego, np. listek jakiś i ten z kim grałam, pytał "Masz zielone?" Jak nie miałam, zgubiłam, to się liczyło karę i na przykład do dziesięciu listków i jakiś fant. Umówiłyśmy się, jaki będzie fant, co mamy za karę zapłacić, w jaki sposób. Biber też była zabawa. To już cały rok można było. Jak brodacz szedł, to trzeba było krzyknąć biber, kto pierwszy. Wygrywał też do iluś tam, a później jakiś fant czy jakieś na przykład polecenie trzeba było spełnić. Polecenia to: jak ktoś stał na jednej nodze czy zaśpiewał czy jakieś coś, co strzeliło do głowy w danej chwili temu, kto wygrał, ale te zabawy to były bardzo popularne. Były jeszcze zabawy w czarnego luda. Ja już tylko nazwę pamiętam. I później...
CZYTAJ DALEJ