Zagłada Żydów janowieckich - Edmund Andzelm - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Był taki Frenkiel Haim - on bidny był, ale bardzo zdolny. Jak Niemcy brali tych Żydów, to on był w tej policji i on był ostry dla tych innych Żydów. On mógł gdzieś do partyzantki pójść, tylko że on miał ojca sparaliżowanego i matkę i poszedł z rodziną. Nie chciał odejść od matki, od ojca, bo on by się uratował, bo on był mądry - już był w tej milicji i by się był uratował. Ja nie wiem, co się stało z tym Jankielem Szlaminem, bo myśmy się przyjaźnili z nim. Później on nie poszedł tam, on został i przychodził. Słyszałem, że on tam na Powiślu w którejś stodole był. Trzech ich było Żydów i do nas raz wieczór stukają, deszcz padał taki, mój stary mówi "Żydy do nas idą!" Bo oni już nie mieli co jeść. Bidę mieli, bo byli w tej stodole, no i co mogliśmy, to im daliśmy – chleba, słoniny. Nie patrzyły, że będzie koszerne, czy nie koszerne, tak żeśmy im wszystkiego dali. Ja się potem o tego Haima pytałem. Oj, on nie odeszedł od ojca i od matki, nie...
CZYTAJ DALEJ