Prywatne Gimnazjum Wacławy Arciszowej - Anna Berger - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Chodziłam do szkoły Wacławy Arciszowej w Lublinie. To było gimnazjum prywatne. Wiec o ile za 100 złotych można było przeżyć cały miesiąc to opłata w tej szkole prywatnej była 30 złotych miesięcznie. Oprócz tego było Koło Rodziców - 5 złotych. Miałyśmy damę klasową - każda klasa miała swoją damę klasową. Była pani Ziółkowska, bardzo dobra pani, uczyła geografii. Była pani Strzęboszowa, była pani Majewska, była wspaniała pani, która uczyła języka francuskiego, do dziś pamiętam, miałyśmy łacinnika, miałyśmy pana, zapomniałam jego nazwisko, matematyk, w każdej klasie miał sympatię. Stary, garbaty, ale był taki... Mnie nie cierpiał. A miałam koleżankę Hateszównę - piękna dziewczyna. I on na przykład: "Pani Hateszówna do tablicy" - on tak mówił. "Panie profesorze, jestem niedysponowana". "Ach, pani usiądzie, przepraszam, może pani pójdzie do domu?" Taki był rozkoszny. "Kosewiczówna do tablicy! Pani nic nie wie, pani siada"....
CZYTAJ DALEJ