Poszliśmy ze znajomymi chłopakami do komendy wojskowej - Marian Milsztajn - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W 1939 roku wybuchła wojna, poszliśmy ze znajomymi chłopakami do komendy wojskowej, żeby nas zmobilizować. Miałem 20 lat. Powiedzieli: Czekajcie panowie, nie jesteście jeszcze potrzebni. Jak będzie potrzeba, to was wezwiemy. Niemcy weszli. Z Niemcami byłem trzy tygodnie. A Armia Radziecka stała 3 km od Lublina od strony Piask, i była mowa, że granica będzie na Wiśle. Okazało się, że granica będzie nad Bugiem. Prosiłem rodziców, żebyśmy uciekali, ale nie chcieli się ruszyć z tego majątku swojego, nędznego. Ja z trzema kolegami, poszliśmy niby do pracy. Codzienne spotykaliśmy się przy Bramie Krakowskiej i każdy rozchodził się do swojej pracy. Wynajęliśmy dorożkę i pojechaliśmy w tym kierunku, gdzie była niby niemiecka granica i posterunek graniczny Wohyń. Mówiliśmy, że jedziemy szukać masła. Pół kilometra dalej stały tanki rosyjskie. Wyobraźcie sobie chłopca z komunistycznym wykształceniem, jak widzi tanki...
CZYTAJ DALEJ