Lublin prawosławny - Julia Hartwig - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ze względu na to, że moja matka była prawosławna, bywałam czasem w cerkwi. Bardzo wyraźnie odczułam tę niejednolitość Lublina, że tu jest i katolicyzm i prawosławie i judaizm... Chodziłam z nią do cerkwi, bo byłam najmniejsza i najłatwiej było mnie wtedy zabrać, wszyscy inni byli zajęci. Pamiętam te msze prawosławne. Sama jestem katoliczką bo babka bardzo fanatycznie dbała, żeby cała rodzina była katolicka. Inne spotkania ze środowiskiem matki, środowiskiem tej emigracji rosyjskiej, to były spotkania na cmentarzu prawosławnym, tam gdzie moja matka jest pochowana. Także odbywały się czasem nabożeństwa, panie i panowie dbali, żeby te groby stare, ludzi którzy już nie mają rodziny, żeby dbać o nie i chodziło się czasem na herbatkę do popa. Pop zapraszał. Dobrze to pamiętam, bo bardzo się nudziłam na tych herbatkach....
CZYTAJ DALEJ