Polacy i Żydzi w Lublinie - Romuald Dylewski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak się do Lublina przyjeżdżało – widać było Żydów. Rozpoznawało się tych ludzi, zwłaszcza tych ubogich i z klasy średniej – z brodami chodzili, w chałatach i myckach. Już na Krakowskim Przedmieściu dużo sklepów było żydowskich, tak samo jak na tych uliczkach bocznych na przykład na Koziej. Druga cecha taka orientalna to był handel. Pamiętam jak moja matka mi kupowała mundurek co roku. Na ulicy Koziej, u takiego Żyda co się nazywał Mańczyk. On miał taki magazyn na piętrze i tam chodziliśmy kupować mundurek. Odbywało się to w ten sposób: szliśmy do tego Mańczyka, a tam zapach naftaliny, bo tam było tysiące tych ubrań rozmaitych, te uczniowskie mundurki, i tam, pokonawszy tę naftalinę wybierała matka ten mundurek i zaczynały się targi. On mówił jakąś cenę, matka mówiła swoją – połowę albo jedną trzecią i od tego zaczynały się rozmowy. On się niby denerwował, że nie, że mowy nie ma, no to matka...
CZYTAJ DALEJ