Dzielnica żydowska na Podzamczu - Romuald Dylewski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Urodziłem się w Łęcznej, w takim miasteczku prawie całkowicie żydowskim, mieszkałem na granicy dzielnicy polskiej i żydowskiej, wobec tego wzrastałem w atmosferze żydowskiej, kolegów tam miałem i koleżanki, byłem na granicy, między bożnicą a kościołem. Przyjechałem di Lublina jak miałem 11 lat i zacząłem chodzić do gimnazjum Staszica. Mieszkałem na Czechowskiej, ale czasem przychodziłem na Stare Miasto, byłem z wycieczką w kaplicy zamkowej. To co tam widziałem, to było coś trudnego do określenia – taka jakaś atmosfera kultury orientalnej… Żydzi potrafili przechować tę atmosferę kultury orientalnej. Czym się ona charakteryzowała? Tam było takie klepisko, na którym były domy, o które w gruncie rzeczy nikt nie dbał. A sprawa drzewa, posadzenie drzewa to jest wielki kłopot potem z jego utrzymaniem, trzeba je podlewać, a nie ma wody. I to było charakterystyczne w tych miasteczkach, owszem...
CZYTAJ DALEJ