Stare Miasto i dzielnica żydowska - Krystyna Modrzewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tuż za Bramą Grodzką były tzw. antykwarnie, czyli antykwariusze, którzy zajmowali się skupowaniem i remontowaniem starych mebli. Starych przedmiotów, kandelabrów, lichtarzy z XIX, XVIII wieku, i jeżeli ktoś chciał sobie urządzić mieszkanie w jakimś stylu, to u nich. Mieli rzeczy biederajerowskie, i starsze, mieli miniatury malowane na szkle. Mieli ozdobne szkło, nawet z okresu księstwa warszawskiego. Kiedy moi rodzice urządzali się w 1929 roku, to od nich trochę od nich zakupili, m. in. kandelabra z synagogi lub kościoła. I przyszła na pierwszą wizytę matka ojca, a że była zazdrosna nie wytrzymała i powiedziała: Pójdę na Żydy i też sobie taki kupię. Tzn., że tą dzielnicę sami Żydzi nazywali „na Żydach”. Tu mało kto z nie Żydów mieszkał. To się nazywało antykwarniami.Albo tu dalej, albo przy Bramowej był znany lubelski stolarz Finkelstain. To był meblowy, doskonały rzemieślnik. Wystarczyło narysować, a on wszystko...
CZYTAJ DALEJ