Kuchnia, tradycje rodzinne - Mosze Opatowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Kuchnia w domu koszerna była, jadło się ciunt (czulent), raz tygodniowo, albo raz miesięcznie, ale to nie była najważniejsza rzecz, która mnie wtedy interesowała, kaczki się robiło z kartoflami, babki ziemniaczane, nic specjalnego, ryby, śledzie siekane, z jabłkiem, z cebulą na słodko. Co tydzień obchodziliśmy szabas. Ojciec wracał z kantoru, ale nie szedł do bożnicy, wieczorem była kolacja dla całej rodziny, matka zapalała świece, modliła się nad nimi, ojciec błogosławił wino i dalej ryby jedliśmy po żydowsku i później rosół z farfelkami, albo z makaronami i mięso – kurczak albo coś takiego i ostatnie danie to było kompot z owoców. Tradycja była zachowana. Oprócz tego, dziadek mieszkał u nas w tym samym domu na dole, także, ja co sobotę wieczorem musiałem pójść do dziadka, kiedy on zapalił specjalne świece i się modlił. Są takie specjalne świece, żeby modlić się nad tym. Obchodziliśmy wszystkie święta, kuczki, wszystko......
CZYTAJ DALEJ