Dzieciństwo - Edward Soczewiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak byliśmy w szkole, to były jakieś gry w piłkę, takie w zbijanie się, rzucanie od jednego rzędu do drugiego. Ja się zabawiałem głównie chodząc z procą i strzelając do różnych celów. No, parę wróbli zabiłem. Albo czasem były jakieś walki. Kiedyś szedłem z kolegą, a była w pobliżu taka rodzina Augustyniaków. No, zaatakowali nas, obrzucili kamieniami. No to poszedłem, żeby się odegrać. Pamiętam, że wychodzę zza budynku, a oni biegną też z naręczami kamieni. No a ja wycelowałem i trafiłem w głowę jednego. No to już wtedy mieli dosyć, uspokoili się. Bałem się później jakiś konsekwencji, ale nic nie było. Nic się nie działo. Były gry o pięciogroszówki, o monety. Takie przez odbijanie od ściany, na odległość. Albo rzuty jakimiś szajbami, czy dużymi monetami się rzucało. Tak, żeby trafić w...
CZYTAJ DALEJ