Gazeciarze i żebracy - Edward Soczewiński - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Była jakaś gazeta lubelska. I były przywożone z Warszawy gazety. Tak że były sprzedawane. Nosili i sprzedawali albo stali gdzieś na ulicy. To byli przeważnie chłopcy młodzi, ale czasem i starsi ludzie też. Jak ktoś był bezrobotny, no to przynajmniej w ten sposób parę groszy zarobił. Byli też żebracy. Chodzili po domach, dostawali kromkę chleba albo pięć groszy. Szczególnie w okresie świąt, w Dzień Zaduszny, Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Przed cmentarzami byli żebracy, siedzieli, całe rzędy czasem. No i tam czekali na jakieś datki. Już po wojnie, to pamiętam, że jakiś młody człowiek z taką głupią miną dreptał po mieście, głupio się uśmiechał, ale to były pojedyncze przypadki raczej....
CZYTAJ DALEJ