Młyn Rzymowskich - Barbara Rzymowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Młyn znajdował się bardzo blisko rzeki, tak mniej więcej tuż przed mostem – teraz trudno powiedzieć, bo już tam nic nie ma przecież. Był gdzieś w tym miejscu, gdzie zaczyna się ścieżka rowerowa. Czasami pozwalano nam pójść do młyna – to była dla nas duża atrakcja. Do dziś przed oczami mam schodki, słyszę turkot, na który oburzała się siostra. Wchodziło się na górę, a na pięterku było okienko, przez które można było spojrzeć z góry na rzekę. Tata często tam pomagał, także opowiadał, że nie raz podglądał, co tam niektórzy wyprawiają na kąpielisku. Bardzo lubiłam spacery po młynie. Przy nim był ciekawie zbudowany zajazd dla koni – to było takie zadaszenie, jakby wiata, przy tym stał żłobek. Kiedy gospodarz przyjeżdżał ze zbożem, przyczepiał konia przy tym żłobie. Kilka koni mogło tam się zatrzymać, kilka...
CZYTAJ DALEJ