Powodzie na Bystrzycy - Barbara Rzymowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Co roku na wiosnę wylewała woda. Nam nic nie groziło, bo płynęła między sąsiadem i nami, zaraz za domem. Czasami strumień urywał się jakby na miejscu [ulicy] Cienistej, której oczywiście jeszcze nie było. Nie można było dojechać do lasu. Ludzie mieszkający w lesie mieli odcięty dostęp do pociągu. Wszyscy pracowali przeważnie w Lublinie. Było ich aż tak dużo, że niektórzy jeździli na dachu pociągu – takie były tłoki. Wielu dorosłych jeździło do pracy, a dzieci i młodzież – do szkoły. Podczas wiosennych roztopów część mieszkańców nie mogła się dostać na stację. Może czasami ktoś przejechał przez wodę furmanką, ale to było duże ryzyko. Kiedy już zbudowano [ulicę] Cienistą, to dla odmiany teraz woda zalewała nasz dom. Chyba ze trzy razy był podtopiony – pamiętam, jak myśmy wiaderkami wynosiły wodę z...
CZYTAJ DALEJ