Kąpiele w Bystrzycy - Barbara Rzymowska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Bardzo lubiłam mieszkanie w pobliżu rzeki, bo chętnie korzystałam z kąpieli. Najlepiej bawiłam się, jak przyjeżdżał brat mamy, który był ożeniony z ciocią, czyli rodzoną siostrą mojego taty. Wujek przywoził żonę i dzieci na wakacje. Biegaliśmy więc we troje – z bratem i siostrą ciotecznymi. Ciocia zawsze brała nas do lasu, a potem wujek szedł z nami nad rzekę. Wujek miał przy tym ambicje, żeby nas nauczyć pływać. Jak nas zostawił w spokoju, tośmy się chlapali w wodzie, bardzo śmy to lubili. Potem wujek na siłę łapał nas w pół i pokazywał, jak trzeba ruszać rękami i nogami, także jako tako człowiek do dziś pływa dzięki temu. Tata też pływał, całą rodziną żeśmy wszyscy pływali. Ponieważ mama z sąsiadką były tęgie, wstydziły się rozbierać, zresztą kto tam na wsi...
CZYTAJ DALEJ