Wspomnienia z dzieciństwa przed wojną - Ryta Załuska-Kosior - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Muszę powiedzieć, że ja długo wierzyłam w Mikołaja. To była dla mnie jak taka piękna bajka! Jak mieszkaliśmy na Narutowicza, bo za Staszica to nie pamiętam, ale już na Narutowicza jak mieszkaliśmy, zawsze była choinka w takim dużym stołowym pokoju. A po kolacji wigilijnej, którą zawsze spędzaliśmy w czwórkę, bo tutaj rodziny żadnej nie było, to mama wywoływała mnie: „Chodź, chodź, bo jak ty będziesz tu siedziała, to aniołek nie przyjdzie”. No to pamiętam, że przed wojną jeszcze, już się tam wyciągało takie prezenty, tam przeważnie zabawki, jakaś lalka czy coś, no a mój brat się śmiał: „Ha, wiesz kto to jest Mikołaj – mówi – to mama wkładała”. I ja tak pamiętam, że spojrzałam na niego tylko i mówię: „Po coś ty mi to powiedział?” Co dostawałam na Mikołaja? Na Mikołaja to tam albo mama kupiła kawałek jakiegoś...
CZYTAJ DALEJ