Wycieczki kajakowe - Andrzej Wojciechowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Mój kuzyn Stach samodzielnie zbudował kajak – był bardzo ciężki, bo zabrakło lżejszych materiałów. Zabierał mnie czasami na spływ w górę rzeki, a więc w kierunku Krężnicy. Mijając wszystkie kładki, przedostawaliśmy się przez nie na różne sposoby, w zależności od stanu wody. Czasami trzeba było się położyć na kajaku albo wysiąść z niego, przejść przez kładkę i wskoczyć w kajak po drugiej stronie. Co dwa lata takie wycieczki organizowaliśmy. Pamiętam wycieczkę z ojcem budowniczego naszego kajaka, wujkiem Frankiem. Mieliśmy wtedy do dyspozycji dwa kajaki. Ja płynąłem z wujkiem w jednym, na dwa wiosła, a mój tata ze Stachem płynęli na drugim kajaku. Dotarliśmy aż do końca wsi Zemborzyce, na granicy z Krężnicą....
CZYTAJ DALEJ