Wodę trzeba było czerpać ze studni - Andrzej Wojciechowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W czasie, gdy mieszkaliśmy w gospodarstwie dziadków, korzystaliśmy ze studni, która znajdowała się dosłownie kilka metrów od domu. Była ocembrowana, miała wałek z liną stalową poruszany korbą. Nie miała daszku, była otwarta. Nie była głęboka, dlatego że poziom wód był dosyć wysoki ze względu na bliskość rzeki. Korzystaliśmy ze studni do celów kuchennych i higienicznych. Wodę trzeba było przegotować w saganie. Babcia miała taki specjalny emaliowany zbiornik, który był wbudowany w kuchnię i przykryty żeliwnymi klapami. Dzięki sąsiedztwu ognia sagan nagrzewał się cały czas tak, że można było czerpać z niego również ciepłą wodę. Myliśmy się w miednicach – w domu był kącik, który zawierał miednicę, mydelniczkę, ręcznik i wiadro na zlewki....
CZYTAJ DALEJ