Niczego mi nie brakowało - Andrzej Wojciechowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tata był urzędnikiem, więc pracował w mieście. Mama pracowała na miejscu – w szkole w Zemborzycach. Dochody dwóch osób w zupełności wystarczały na prowadzenie domu. Mieliśmy mieszkanko dwupokojowe, wyposażone w piece kaflowe, z nowoczesną kuchnią. Niczego nie brakowało, jeśli chodzi o materialne sprawy. Wspomagani byliśmy jeszcze przez rodziców mojego taty, a więc babcię Mariannę i dziadka Bolesława, którzy prowadzili gospodarstwo. Wszelkiego rodzaju dobra – takie jak mleko, sery, jajka, mąka – pochodziły właśnie od dziadków. Żyło się skromnie, za to życie było bogatsze emocjonalnie i bardziej rodzinne, skupione na życiu towarzyskim. Dużo się działo na podwórku w czasie zajęć szkolnych, a później następowała cisza w czasie lata....
CZYTAJ DALEJ