Zimy były inne niż teraz - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pierwsze 5 lat – od pierwszej do piątej klasy – chodziłam do szkoły podstawowej nr 22, co bardzo mile wspominam, pomimo że nie było takich udogodnień jak kaloryfery, tylko piece węglowe. Nieraz tak bywało, że jak było zimno, to zanim w piecu się rozpaliło, trzeba było w kurtce czy palteczku posiedzieć. Zimy były inne niż w tej chwili. Jak były za duże mrozy, to po prostu nie chodziło się do szkoły. Zdarzały się takie zimy, że mieliśmy dwa tygodnie przerwy. Jak śniegu nasypało, to każdy przy swojej posesji musiał śnieg odgarnąć. To zazwyczaj był obowiązek dziadka. Dziadek najwcześniej wstawał, chodził przed ganek, odgarniał śnieg i powstawały takie zaspy, że były większe od wysokiego mężczyzny. Nie dziwota, że jak przyszły raptowne roztopy, to rzeka w końcu wylała....
CZYTAJ DALEJ