Uczniowskie psikusy - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Przy ulicy Ogrodowej mieścił się Zamoyski. Natomiast przy ulicy 22 Lipca były technika – odzieżowe i gastronomiczne. Były tam również szkoły zasadnicze o takim samym profilu. Jak była długa przerwa, to zarówno z techników, jak i z liceum Zamoyskiego wszyscy schodzili się na ulicę Ogrodową do sklepu. Sklep mieścił się w bloku mieszkalnym, na parterze. Był to sklep spożywczy. A dlaczego się wszyscy na długiej przerwie tam schodzili? Bo w tym czasie, mniej więcej o tej godzinie, dowożony był tam świeży chleb, okrągły, pachnący. Do spółki kupowaliśmy ten chleb, bo bardzo lubiliśmy jeść skórki z tego chleba, zarówno jedni, jak i drudzy. Nikt nie patrzył, kto jest z jakiej szkoły, czy z technikum, czy z liceum – po prostu rwało się po kawałku chleba i najważniejsza była ta chrupiąca skórka z chleba. Miąższ to już nie...
CZYTAJ DALEJ