Pomoc dla powodzian - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W okresie powodzi zachorowałam na odrę i trzeba było brać zastrzyki, przepisali wtedy antybiotyki. Pamiętam jak dzisiaj, że zakonnica z kościoła Ave przychodziła robić mi zastrzyki. To znaczy tata wychodził po nią na sam róg ulicy [Parkowej], dokąd mógł, przenosił ją na barana do tych ludzi, u których nocowałam. Ona się mną zajmowała i tata ją z powrotem odnosił. Woda sięgała powyżej ud i ona nie mogła w tych swoich szatach tamtędy przejść, więc trzeba było ją przenieść. Ta powódź długo trwała. W [tym] czasie była ofiarna pomoc wojska, a powodzianie dostawali paczki unrowskie. Na paczkach pisało UNRRA i w nich znajdowały się: masło, olej, kasza jaglana, mąka, wszelkiego rodzaju konserwy, kawa - tak jak w wojsku dają, od razu z cukrem. Także wszyscy powodzianie byli w takie paczki...
CZYTAJ DALEJ