Okolice ulicy Probostwo - Elżbieta Kowalik-Sposób - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Jak zaczęłam mieszkać przy ulicy Probostwo, to nie było trasy Tysiąclecia. Tam były łąki, które w czasie deszczu – porządniejszych ulew – stawały się bagniste. Chodziło się w błocie, w wodzie po kostki. Co jakiś czas przyjeżdżał tam cyrk i się rozbijał. Dzieciaki miały niesamowitą frajdę – chodzić do cyrku, oglądać różne przedstawienia. Za rzeczką, bo tam Czechówka płynie, była powrozarnia, po której teraz nie ma w ogóle śladu żadnego. My żeśmy chodzili oglądać jak te powrozy tam robią. Zapach z tej powrozarni - dziegciem pachniało – ja nie wiem, czy ktoś teraz wie, co to jest dziegć. Te sznury, te powrozy były moczone w dziegciu. Natomiast za powrozarnią, w podwórku mieściła się wytwórnia wód gazowanych. Teraz też pewnie nikt nie wie, jak wyglądały syfony szklane, napełniane wodą...
CZYTAJ DALEJ