Badanie sytuacji po ujawnieniu się - Andrzej Sokołowski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Myśmy tak uzgodnili w RKK, że po moim ujawnieniu się ja będę cicho siedział, w zależności od sytuacji, tydzień, dwa i dopiero po rozejrzeniu się jaka jest sytuacja – czy ja jestem śledzony, czy cokolwiek się dzieje – wtedy nawiążę kontakty z kolegami. Ponieważ miałem tę możliwość, że z Kaziem Susłem mogłem się spotkać w Świdniku o każdej porze dnia i nocy, w związku z tym mogliśmy tam gdzieś przejść – czy do kościoła pójść, czy do księdza, ale przeważnie w prywatnych mieszkaniach spotykaliśmy się, tak że wiedzieliśmy wszystko, co się dzieje. Dwa tygodnie to był taki luz dany na obserwację. Jak się zorientowałem, że jest wszystko w porządku, to dalej prowadziłem działalność....
CZYTAJ DALEJ