Kolektura Morajnego w Lublinie - Mieczysław Zych - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Tutaj, gdzie Hotel Europejski był, w tym budynku zaraz za Semadenim było wejście i tam była kolektura. Tam siedziała taka pani i taki był blat duży przed nią, tam rzucali pieniążki jej ci, którzy chcieli się dowiedzieć gdzie co się mieści, gdzie co się załatwia, te urzędowe sprawy. Rzucali 10 groszy i ona mówiła, wszystko pamiętała, nie zaglądała do żadnych książek, wszystkich pamiętała łącznie z nazwiskami, podawała nazwiska, do kogo się trzeba zgłosić, gdzie jaki lekarz, gdzie jaki adwokat, gdzie jaki urząd. Chodziliśmy specjalnie właśnie patrzeć – skąd ona to wszystko wie? – żeśmy się tak zastanawiali. [Morajne] przyjechał po wojnie do Polski, właśnie był w Lublinie i takie afisze były: „Wrócił Morajne - wróciło szczęście do Lublina!”, ale krótko to było, dlatego że prawdopodobnie zabronili mu prowadzić [kolekturę]....
CZYTAJ DALEJ