Żydowska piekarnia pana Wałacha - Maria Sowa - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na rogu Zamojskiej i Miłej, blisko sklepu LSS, w bramie był piekarz, Wałach się nazywał, gdzie piekł wspaniałe pieczywo. I tam się chodziło do niego. Od frontu był taki malutki sklepik, a wewnątrz tam była jego piekarnia i on tam mieszkał przy tej piekarni. Nazywał się Wałach, robił świetny chleb. No ortodoks wielki, bo jak czasami zabrakło nam chleba w sobotę, to mama mnie wysyłała z pieniędzmi, to on się wściekał, zawsze mówił: „Dlaczego ty przychodzisz dopiero teraz, nie mogłaś wczoraj kupić chleba? Powiedz swojej mamie, że ja już więcej nie sprzedam.” I on nigdy nie dotknął pieniędzy bo to był szabas. „Połóż tam pieniądze gdzieś tam na skrzynce, czy tam gdzieś na ladzie...”. Ja musiałam sama te pieniądze położyć i sama musiałam wziąć ten chleb. On tego chleba nie dotknął, nie dał mi. Tylko ja sama go wzięłam i...
CZYTAJ DALEJ