Napływ studentów na KUL po II wojnie światowej - Jerzy Starnawski - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na Niecałej był dom akademicki męski, natomiast żeński był na tak zwanym gołębniczku, to [jest] wyższa część KUL-u pomiędzy kościołem akademickim i gmachem głównym, na najwyższym piętrze. W [19]50 roku zaczęła się Poczekajka. Zaczęła się też Krężnica, ale Krężnica szybko się skończyła, bo to daleko było. [To] był okres strasznego napływu na KUL, dlatego że [pod koniec lat czterdziestych] zaczęło się to, że ZAMP decydował o przyjęciach dla uniwersytetu i wtedy wszystkich tak zwanych podejrzanych politycznie odrzucano; i o ile KUL przed wojną był właściwie regionalny – kształcił nauczycieli dla szkół lubelskiego okręgu – o tyle po wojnie w tym momencie stał się ogólnopolski, z całej Polski przyszli ci, którzy się nie dostali gdzie indziej. No i mieliśmy rekrutację straszną, to była wściekła dydaktyka,...
CZYTAJ DALEJ