Zużycie wody w mieście - Marek Kalamon - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Na przełomie dziewięćdziesiątego roku Lublin zużywał sto dwadzieścia tysięcy metrów sześciennych wody. To są takie maksymalne doby, oczywiście w porach takich maksymalnych rozbiorów, czyli święta - zawsze Wigilia albo przed Wielkanocą. Wtedy woda w mieście była najbardziej używana. Dopiero wodomierze ograniczyły to zużycie. No i przemysł przestał w ogóle brać. Rozbiory spadły do pięćdziesięciu tysięcy. To jest też tylko do czasu roku akademickiego, czyli do czasu pobytu studentów - czyli lipca, później produkcja znowu spadnie. No i tak będzie aż studenci w październiku powrócą. Nawet rok szkolny nie jest aż takim momentem, gdzie te rozbiory tak wzrastają. Studenci, to jednak jest duża grupa ludzi, która nie patrzy na wodomierze, jak mu tam się ta strzałka, wskazówka kręci - no bo jak on płaci w...
CZYTAJ DALEJ