Wodociąg weisblattowski - Marek Kalamon - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Niestety w Lublinie następuje kryzys wodny. Nie ma wodociągu, powstają nowe zawody, które lukę muszą wypełnić –nosiwodowie, beczkowozy, które przywoziły wodę z Bystrzycy i oczywiście jeszcze studnie, które były kopane w obrębie miasta. Już nasi pradziadowie wiedzieli, że im bliżej miasta, tym woda jest gorszej jakości. Bo wiadomo - wszystkie ścieki, które powstawały spływały rynsztokami z powrotem do rzeki. Bo tutaj przed Lublinem było wielkie jezioro. Tu był wielki staw, teraz to wszystko wyschło, tu gdzie Tarasy Zamkowe, przecież było wielkie bagno, jezioro. I stamtąd ludzie tę wodę przywozili, taką zanieczyszczoną. To powodowało wybuchy epidemii różnego rodzaju. Dlatego nasi poprzednicy już wiedzieli, że im wyżej od miasta, tym woda jest czystsza, dlatego ujęcie było zbudowane powyżej miasta,...
CZYTAJ DALEJ