Internat szkolny na ulicy Dąbrowskiego - Tadeusz Kliczka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Oczywiście życie internackie towarzyszące [nauce] to była druga strona medalu, tak jak szkoła, ale tam było więcej zabawy. Na Dąbrowskiego, teraz to jest ulica Bernardyńska, nie pamiętam numeru, ale jak jest to hospicjum dla księży, to zaraz pierwszy budynek po prawej, tam był internat, który mieścił młodzież plastyczną i muzyczną. Jakoś piętrami się to dzieliło. Było ogrzewanie piecami, więc mieliśmy dyżury palenia w piecach. Było bardzo zimno, więc ja ten internat pamiętam tylko z tego zimna. A w suterenie była stołówka, gdzie uczniom, którzy nie mieli pieniędzy czasami się wynosiło jedzenie. Skradał się uczeń do takiej piwnicy, w ciemnościach stał głodomór taki i tam wynosiło mu się jedzonko. Zresztą te kucharki, które znały nas doskonale, lubiły nas. Może przez to, że zawsze mieliśmy apetyt. Ale też te...
CZYTAJ DALEJ