Wspomnienia z Liceum Plastycznego w Lublinie - Tadeusz Kliczka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Może z perspektywy czasu mówię o tamtych czasach, że były radosne, ale rzeczywiście to dzieciństwo było bardziej radosne. Dlaczego? Ponieważ rodzice byli w domu, zawsze przychodziło się do rodziców, nigdy mnie nie pytali, czy odrobiłem lekcje. Oczywiście lektura musiała być czytana i ja akurat ciągle miałem tym kłopoty, ponieważ nie nadążałem z czytaniem. Biblioteka nie była tak obszerna, jak w tej chwili są biblioteki w szkołach i te książki były stale wypożyczone przez kolegów, wiec potem pożyczaliśmy je sobie nawzajem. Poza tym zajęcia plastyczne też zabierały trochę czasu. My, młodzież, chodziliśmy dodatkowo na plener. tak po szkole każdy sobie szedł – nie na prośbę nauczyciela, nauczyciele nie robili czegoś takiego, że: „Musisz iść”. Nie, my mieliśmy taki zew natury, że idziemy, rysujemy,...
CZYTAJ DALEJ