Spotkania i przerzuty - Zbigniew Janas - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pierwsze spotkanie mieliśmy na samej Bobrowieckiej. Jak dzisiaj pamiętam, piękna była pogoda. Ciepło, słonecznie. Leżeliśmy w trawie takiej wysokiej, że prawie nas nie było widać. Pachniało przepięknie. Bo to taka piękna dolina – jednej strony wysoko, z drugiej. A w środku tam normalnie nie było szlaku, więc myśmy, tak naprawdę, już schodzili nielegalnie. Ale zasada była też taka, że myśmy musieli zawsze, Polacy, przejść na stronę czechosłowacką. I to wszyscy moi kuriery kurierzy wiedzieli, że nie wolno im dopuścić do tego, żeby na przykład spotkanie, czy wymiana plecaków była po stronie polskiej, tylko musiała być po stronie czechosłowackiej. Dlaczego? Dlatego, że w Polsce można było dostać wyrok dwa lata więzienia za to, że się przeszło nielegalnie przez granicę. A Czesi mogli dostać...
CZYTAJ DALEJ