Wielowyznaniowość w przedwojennym Lublinie - Danuta Riabinin - fragment relacji świadka historii [TEKST]
W szkole miałam koleżanki żydówki, ale były też ewangeliczki, one były Polkami, i były dwie prawosławne. Jedna była córką wojskowego i miałyśmy zawsze ubaw, bo ją odprowadzał do szkoły ordynans. Ale potem Tamara, niestety, w czasie okupacji została folksdojczką. Nie było koleżanek innej narodowości, w innych klasach – też nie. O wyznaniu się po prostu wiedziało, dlatego że te dziewczynki nie musiały chodzić na lekcje religii. Jak one miały swoje święta, wtedy nie przychodziły do szkoły po prostu. Nie pamiętam, jak to było z żydówkami w sobotę, bo to byłoby trochę za często, gdyby co sobotę nie przychodziły, ale wiem, że była pełna tolerancja....
CZYTAJ DALEJ