Mundurek szkolny w gimnazjum - Lucjan Ważny - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Uczniowie gimnazjum nie mogli chodzić bez rodziców czy bez opiekuna po godzinie 20. Ja tam nie miałem rodziców, to już po mieście nie można było chodzić. To samo w Lublinie było. I każdy miał prawo podejść do takiego ucznia i zapytać się: „A co ty tu robisz? Jest po ósmej godzinie”. Ja zawsze miałem taką wymówkę, że idę do apteki, bo mnie głowa boli. Musieliśmy chodzić w mundurkach. Nie wolno było inaczej. Mundurki były granatowe, zapinane, chyba było sześć guzików metalowych. Spodnie, lampasy, nie lampasy, tylko z nitką taką zieloną. A w liceum to było czerwone. Tak. Myśmy byli dumni. Ja już mówiłem chyba o tym, że jak w Żółkiewce zdałem egzamin i mama mi kupiła pierwszy mundurek, to musiałem dwa razy przejść przez prawie całą Żółkiewkę, żeby...
CZYTAJ DALEJ