Lubelskie kina - Małgorzata Bielecka-Hołda - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Najpierw było Wyzwolenie tylko. Z takich kin bliższych, bo Robotnik czy inne, to jednak było daleko. I pamiętam, tylko nie pamiętam, czy to w Wyzwoleniu było, kiedy mama nas zaciągnęła na taki film „Giganty morza” To w ogóle był pierwszy film, na jakim ja byłam w kinie. „Giganty morza”to był fajny film, bo to był taki właściwie dokument o życiu. Jakieś te ryby, jakieś koralowce i tak dalej. No to to było fajne, ale długo to trwało. A potem już było kino Kosmos. I później to już głównie się chodziło do Kosmosu, bo to było bardzo dobre kino. Pamiętam też coś takiego, to jeszcze z mamą byłyśmy, „Panienka z okienka”była grana. Ale seans był chyba od dziewiętnastej, czyli późno dla dzieci. I pani bileterka nie chciała nas wpuścić, [chociaż] z mamą byłyśmy. Dopiero jakaś interwencja u kierowniczki kina była...
CZYTAJ DALEJ