Wygląd zakładu fotograficznego Hartwiga - Tadeusz Michalik - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Najgorzej było z zakładem fotograficznym Pana Hartwiga, no bo przy tych zdjęciach trzeba płukać, wody potrzeba. W lecie, no to jeszcze w lecie, wyszedł pod kran tutaj na podwórzu, a w zimie najgorzej. Ponieważ w dobrej komitywie byli moi rodzice i pan Hartwig, no to u nas przychodzili i wodę brali, czy nawet wziął wypłukał, bo w miednicy trzeba było wypłukać. Pan Hartwig miał tam zakład, a rodzice byli na dozorstwie. To jest tak jak po sąsiedzku. Tam w ogóle całkiem inaczej było, inna można powiedzieć była mentalność ludzka. Inaczej podchodzili do siebie, byli bardzo życzliwi. Co innego już na przykład był Pan Poniatowski, urzędnik magistratu - o mówili, urzędnik magistratu, to jest figura. Tak samo lekarze, to już inne pole. Każdy miał pewien dystans. Za zakładem miał Kowalczyk skład węgla i drzewa, to też się...
CZYTAJ DALEJ