Pobyt w żydowskim sierocińcu w Lublinie po wojnie - Zipora Nahir - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Pobyt w sierocińcu to był dobry czas, ponieważ myśmy… Ja muszę mówić to w liczbie mnogiej, bo to było „my”, tam nie było indywiduum w tym domu dziecka. Myśmy tam prowadzi l i samorząd i wszystko było jak gdyby wspólna odpowiedzialność i wspólne przyjęcie ról. Tak że to był pierwszy raz, że ktoś na nas zwrócił uwagę. To był czas, kiedy ludzie przyszli do nas jako dobrzy ludzie. Nie żeby się litować, myśmy tego nie mogli znieść, nie żeby wypytywać, nie żeby nam coś darować. Myśmy na przykład dostawali co jakiś czas różne rzeczy, ubrania, z Ameryki. I myśmy te rzeczy nosili. Ja w każdym razie, naprawdę z wielkim niesmakiem, bo ja nie chciałam nigdy przyjmować od nikogo niczego. I wtedy dużo ludzi do nas przyszło i nas bardzo pocieszali. I poza tym przyszli wychowawcy i...
CZYTAJ DALEJ