Pieczenie ciast w piekarniach i w duchówkach - Bogdan Stanisław Pazur - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja pamiętam dokładnie piekarnię [na ulicy Szerokiej]. Była piekarnia po prawej stronie idąc od Kowalskiej... No były tam też jakieś sklepy. Sklepów to było bardzo dużo. Były sklepy z obuwiem i jakiś kapelusznik był. Tak że było sporo. To był sklep koło sklepu. Jeśli chodzi o wypieki w piekarniach to królowały bajgle. No chleb, bułki, bajgle. Ale najczęściej to takie piekarnie to służyły do pieczenia ciast na święta. To znaczy Polki robiły ciasta w domu, nosiło się do piekarni i w piekarni się piekło, piekły się te ciasta. A panie tak, jak w maglu: pięć minut o bliźnich mówili, omawiali tam wszystkie sprawy dzienne i później się brało te ciasta w blaszkach i się przynosiło do domu. Ja nigdy nie pamiętam, żeby w domu było pieczone ciasto. Zresztą, nie było warunków, żeby...
CZYTAJ DALEJ