Smaki przed wojną - Maria Modzelewska - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Każdy prowadził inną kuchnię, zależnie od tego, skąd pochodził. U mnie była normalna kuchnia, bez żadnych jakichś tam specjalności. Nie było jakichś tam sprowadzanych z zagranicy specjalnych rzeczy. Zupy, mięso, kotlety, kartofle, jarzyny przeważnie gotowane były. Surówek wtedy raczej nie [jadano]. Były takie małe sklepiczki, gdzie, najczęściej Żydzi, sprzedawali wodę sodową z takich saturatorów. [Dzieciom tam] można było kupić lody owocowe i śmietankowe, ziarenka dyni takie prażone, watę [cukrową i] różne słodycze. Między innymi taki punkt był, przy tej kamienicy gdzie mieszkałam, na Lubartowskiej....
CZYTAJ DALEJ