Najmłodsze dzieci z żydowskiego sierocińca - Zipora Nahir - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Małe dzieci były w osobnych pokojach. To były, zdaje się, co najmniej dwa piętra. To było dla młodszych, a małe dzieci miały swoje otoczenie i swoje opiekunki. I potrzebowały bardzo dużo opieki. Myśmy pomagali czasem. Były wypadki w pierwszych czasach, że przychodzili ludzie, kobiety, które chciały adoptować dzieci. Była pewna pani, nazywała się Symchowiczowa. Ona była dosyć czynna w pierwszych czasach w komitetach. Chciała zaadoptować dzieci, szczególnie małe dzieci. Ale to byli ludzie, którzy widocznie byli w Rosji. Mimo złych warunków, to jednak byli w kategorii ludzkiej. Jak widziały te małe dzieci jak przychodziły, to one nie umiały mówić, nie umiały jeść, nie umiały niczego. To były dzikie, małe, biedne stworzonka. Jak te kobiety, które chciały, bo były samotne...
CZYTAJ DALEJ