Wspomnienia z żydowskiego sierocińca w Lublinie - Zipora Nahir - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Ja pamiętam z pierwszego okresu w sierocińcu, że przychodziły do nas osobistości rządowe z rządu Lublina i przychodzili różni ludzie nauki i sztuki. Bo robili takie imprezy, niby kulturalne, i nasze dzieci też tam występowały. Ja bardzo często recytowałam wiersze. Byli ludzie sławni w rządzie i dookoła, którzy przychodzili nas odwiedzić, przychodzili zobaczyć te okazy dzieci, które zostały uratowane. Może również sierociniec zrobił takie promo, bo chcieli, żeby ludzie przyszli, żeby poznali. Może chodziło również o jakieś datki. Bo nas popierał rząd, sam rząd, nie tylko miasto czy inni. Ale ja nie pamiętam absolutnie żadnego kontaktu z dziećmi polskimi. Poza tym, że na początku przyszli nasi chłopcy na górę, to znaczy do sierocińca, opowiadali, że tam stoją chłopcy na dole, chcą ich bić i że oni nawet się z nimi pobili...
CZYTAJ DALEJ