Kazimierza Grześkowiaka poznałem osobiście w Arcusie - Mieczysław Sachadyn - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Dużo rozmawialiśmy z Kazimierzem Grześkowiakiem. Bardzo miło go wspominam. [Znaliśmy się] głównie z Arcusa. Nawet więcej z [klubu] niż ze sceny. Krótko mówiąc, wypiliśmy niejedną lampkę. Oczywiście [po raz pierwszy usłyszałem go] dużo wcześniej, będąc na obozie dziennikarskim w Soczewce koło Płocka. Jeździłem [tam] co roku, od [momentu kiedy po raz] pierwsz wysłał mnie Zbigniew Miazga. [Wtedy] nie bardzo miałem ochotę jechać, ale później niesamowicie [mi się to] spodobało i jeździłem [już] co roku. [To był] taki szkoleniowy kurs dziennikarski. I [w trakcie tego] obozu chyba w Krakowie akurat [odbywał] się festiwal, [na którym] zaistniał Grześkowiak. Zrobił furorę. Telewizja i tak dalej. [Więc] te pierwsze, że tak powiem, słuchy o nim [doszły mnie w Soczewce]. A później...
CZYTAJ DALEJ