Szara strefa i rola dozorców w Lublinie w latach 60. - Michał Hochman - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Były takie meliny różne. Była taka melina na Świętoduskiej zaraz niedaleko Krakowskiego Przedmieścia po lewej stronie, gdzie chodzili na szybką pięćdziesiątkę i zagrychę jakąś. To było popularne też. Popularny był dworzec kolejowy, w nocy zwłaszcza, jedyne miejsce, [które] działało całą noc. Można było wypić i coś zjeść w tej restauracji na dworcu, ale to już w późnych godzinach. Alkoholowo to zawsze były jakieś panie, które handlowały, dozorczynie. Były tak zwane mety, gdzie można było kupić alkohol, jak już sklepy były zamknięte. O dziesiątej godzinie już się zamykało bramy i po dziesiątej trzeba było dzwonić, żeby dozorca otworzył drzwi. W tych lepszych domach to ludzie już mieli własne klucze, zamki sobie zrobili. Ale to była kontrola społeczeństwa w jakimś sensie, bo...
CZYTAJ DALEJ