Wyzwalanie Lubelszczyzny w 1944 roku - Zofia Tarka - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Myśmy znowu pojechali na wieś, bo ja miałam wtedy małe dziecko i z tym dzieckiem tam pojechałam. Ci, co przyszli, to zupełnie przyzwoicie się zachowywali. Na podwórku, właśnie tam, gdzie mieszkałam, u tych państwa, to oni taką kuchnię polową założyli i tam sobie gotowali. Ale na drugi dzień tam [Niemcy] bombardowali, to było takie miasteczko, oni rzucali [coś takiego] jak pióro wieczne i to rozszarpywało ludzi. Myśmy z tego miasteczka na wieś wyjeżdżali. I [Rosjanie] tak mówili: „Ludzie, gdzie wy uciekacie? – tam po polsku jeden mówił. – Jak się ma umrzeć, to się i tak umrze”. Tacy byli. Tu się bawili, zabawa, tańce, tutaj niby wojna – taki właśnie ich charakter, że oni nie boją się śmierci, tylko zabawa....
CZYTAJ DALEJ