Cud lubelski w 1949 roku - Jan Trembecki - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Moja babcia zawsze, jak gdzieś coś się działo ciekawego, to mnie zabierała, bardzo mnie lubiła. No i zabrała mnie na ten cud. Przyszliśmy do Lublina – bo mieszkałem pod Lublinem wtedy – o trzeciej nad ranem. Kolejka stała od ulicy Zamojskiej [do miejsca], jak się zaczyna ulica Podwale. To tak czwórkami, szóstkami, cała ulica Podwale to była taka ogromna kolejka, która przechodziła przez Bramę Grodzką i ulicą Grodzką do katedry. Jak tu byliśmy o godzinie trzeciej nad ranem, to doszliśmy z babcią dopiero gdzieś około godziny szesnastej po południu na ten [cud]. No i tam szybciutko, szybciutko, żeby przechodzić. Było widać [na obrazie], jak gdyby pod okiem [Maryi płynęła] maleńka strużka. No i ludzie tam płakali, modlili się. Ktoś tam od czasu do czasu krzyknął, że ktoś został uzdrowiony. Taka reakcja tłumu była. To...
CZYTAJ DALEJ